Ochłonąwszy w końcu po Dagobah, i ja chciałbym wszystkim serdecznie podziękować. Z niejaką nostalgią stwierdzam, że konwent powinien trwać tak z tydzień, bo z połową znajomych zdołałem pogadać nie dłużej, niż kilkanaście minut, podobnie jak z wieloma nowopoznanymi osobami. Mam nadzieję, że nie raz jeszcze będzie okazja się spotkać
Co do samego konwentu, rzec muszę, że pomimo paru niedociągnięć (niefartownie te 2 w ogóle dostrzegalne miały miejsce poprzez punktów programu prowadzonych przez Wedge’a – fatum?

) Dagobah 2007 był najlepszym konwentem, na jakim zdarzyło mi się być, konwentem wyznaczającym standardy na następne tego typu imprezy. Przyczyniła się do tego zarówno świetna ekipa organizatorska, goście specjalni jak i – last but not least – ekipa jak zwykle niezawodnych fanów

Tym samym, rozpocząć chciałbym indywidualne podziękowania
Organizatorom na czele z
Sizarem – jak już wspominałem, konwent przez Was przygotowany powinien wyznaczać standardy przez najbliższe parę lat. Połączenie konwentu ze spełnieniem marzenia Wojtka ma równie wielkie znaczenie, jak przygotowanie świetnego programu – bo pokazało szerszej publiczności, że fani SW to nie tylko świry ze świecącymi kijami, ale ludzie którzy potrafią dać coś od siebie innym – a to powinno procentować w przyszłości.
Sizar – mam nadzieję, ze pomimo zmęczenia organizacją D07, jest szansa, że w przyszłym roku znów fani SW będą mogli zawitać do Gorzowa – w związku z możliwościami, o których Ci wspominałem
Marcie „Pieczyfko” – pani Organizator od wszystkiego – za to, że okazała się najbardziej wyrozumiałą kluczniczką, jaką można sobie wyobrazić, i za właściwie niezchodzący z twarzy uśmiech pomimo zmęczenia
YangObiemu – miło było naprawdę spotkać się z Tobą znów po latach. Jak rzekłeś – oby kolejny raz miał miejsce szybciej
Chibi – za anielską cierpliwość wobec konwentowych trudności, odnowienie znajomości i w ogóle za wszystko
EKIPIE POŁUDNIOWO-ZACHODNIEJ ELKI – za to, że jesteśmy prawdziwą, silną, trzymającą się razem paczką, za wspólne odśpiewywanie muzyki z Drużyny A – za wszystko po prostu, bo długo by wymieniać
Wedge’owi, vod’ika – za dwukrotne przechowanie i nakarmienie mnie po drodze z Sosnowca do Gorzowa i z powrotem, za wszystkie rozmowy, niesłabnący humor, nawet pomimo kontuzji... again, za wszystko ogólnie
Malakowi – za zlewkę z całego otoczenia, pukanie w łeb szturmowca, spacer z ręcznikiem na głowie i dołączenie do obalających likier w piątkowo-sobotnią noc. Młodszy bracie
Nestorowi – za niesłabnącą ochotę do rozmów o Star Wars (!!), częstowanie bułeczkami, ciągłe żarty i prawie-śmierć ze śmiechu przy „siedem”
Harpoonowi – za wspólne latanie z plakatami ze mną i Malakiem, naigrywanie się z EMO i stały, dobry humor
Burzolowi – za Yub Nub, Gumowego Dinozaura i „Bóżóź-ia”
Zaxowi – za porady przy zakupie pieczywa i wujowską opiekę nad naszą ekipą
Urthonie – za bycie naszym paparazzi
Miśkowi – za dogłębną recenzję „Nie patrz wstecz” i za to, że tym razem na siebie uważał
Issu – za bycie dobrym duchem eLki
Ki Adi i Morte – za Vode An
Kejosanowi – za nakręcenie filmiku. Tylko więcej śmiałości następnym razem!
Masterjade – za natychmiastowe rozpoznanie kuzyna i wszystkie rozmowy
Aayli – za przebojowość, otwartość, i widoczną radość z życia
Rayowi Solarowi – za świetne ogrywanie Hana Solo i zdrowe podejście do życia, tudzież do otwartych-zamkniętych warunków
Ekipie Bydgoskiej za nocne pogaduchy, imprezowanie i bartobus
Rajourney’owi – za znajomość dobrej muzyki. To było Motley Crue, już zapamiętałem
Ragnusowi – za doskonały strój (gdzie robią te napierśniki?

) i zmianę image’u
Milvie – za Visas Marr
Lady Este – za “to nic nowego” i za zaskoczenie mnie swą obecnością
faultfett i
VOCODER – za bycie 2 najlepszymi Marami Jade ever
Falcon – za wszelkie rozmowy i kilkukrotne pożegnania (to także do
fettki)
Gil – za zgubienie dredów
Halowi – za pierwszego szwabskiego pindola
ArTooRoo – za konwentowe urodziny
Shvagrowi – za krótką rozmowę prawie że w biegu. Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się dłużej pogadać
WSZYSTKIM INNYM obecnym na konwencie – wybaczcie, że z powodu dziur w pamięci spowodowanych chyba ilością osób, z którymi na konwencie rozmawiałem, nie zostaliście wymienieni. Jak już jednak rzekłem na początku – myślę, że jeszcze będzie okazja się zobaczyć i nie raz pogadać i poimprezować
Dzięki raz jeszcze i do zobaczenia następnym razem – kto wie, może na będącym póki co w sferze luźnych projektów i pół-legendarnym VongoConie?
![krzywy ryj ;]](./images/smilies/icon_krzywy.gif)